wyśmiewane dziecko

Jak zrobić dziecku krzywdę?

…czyli psychologia imienia

Nadanie dziecku imienia to niezwykle istotny i doniosły moment. W kulturach pierwotnych imię uważano było za siedlisko mocy – stąd zazwyczaj każdy miał swoje prawdziwe” ukryte i nie wyjawiane imię, które znał tylko on i wioskowy szaman. Zdobycie tego imienia, oznaczało zdobycie władzy nad człowiekiem.
Współcześnie, w kulturze zachodniej, nie przypisuje się do imienia siły czy mocy – ale czy na pewno?

Pozornie wydaje się że dziecku nadawane jest imię takie, jakie podoba się rodzicom. Ale co wpływa na to które imię się rodzicom podoba, a które nie i dlaczego na początku lat 80 tych mieliśmy wysyp Michałów i Piotrów, a dwadzieścia lat później Oskarów i Antosiów?

Na wybrane dla dziecka imię duży wpływ ma moda – stąd w każdym pokoleniu jest kilka „najmodniejszych imion” i potem w klasie na 18 chłopców jest 5 Michałów i na 16 dziewcząt 4 Joanny. Nie tylko jednak moda się liczy, ale również oczekiwania i nastawienia rodziców – najczęściej zupełnie nieświadomych.

Jak odbywa się wybór imienia w sensie psychologicznym?

Rodzice zastanawiając się nad imieniem, projektują jednocześnie wizję tego jakie chcą mieć dziecko – ich wyobrażenia na temat potomstwa, oczekiwania wobec tego jaki ma być i kim zostać, determinują wybór imienia.
Przykład? Bardzo proszę – matka boi się że jej dziecko będzie chore a ojciec dziecka ma od lat problemy z sercem. Jak dajemy na imię bobasowi? Ryszard. (magicznie i podświadomie zaklęte życzenie, aby mały Rysio miał…Lwie Serce).
Kompleksy wyobrażeniowe na temat imion biorą się zarówno z literatury i historii jak również z prywatnego życia. Jeśli w podstawówce nienawidziliśmy koleżanki o imieniu Emilia, nikt nas nie przekona do nazwania tak dziecka.

Skrzywdzone dziecko

Bywa że rodzice tak mocno identyfikują imię z oczekiwaniami wobec dziecka, że tracą dystans do imienia i krzywdzą dziecko nadając mu wymyślne, bądź nie pasujące do nazwiska imię. Chcąc by dziecko się wyróżniało skazują je na piekło szkolnego odrzucenia i wyśmiania. Jak bowiem nie uśmiechnąć się słysząc takie połączenia jak „Otylia Kiełbasa” czy „Armand Barłóg”.

Consumerist.com pisze dziś o przypadku trzylatka, któremu cukiernia odmówiła przygotowania tortu urodzinowego. Dlaczego? Bo dzieciak nazywa się Adolf Hitler Campbell.
Spróbujcie teraz wyobrazić sobie cały kompleks skojarzeń, który za tym imieniem idzie i nastawień jakie przypuszczalnie mają rodzice. W końcu nie nazywa się dziecka Adolf Hitler bez powodu. Dobry psycholog nie musiałby nawet nawiązywać kontaktu z dzieckiem, by przewidzieć jaki będzie nasz mały Adolfik, kiedy dorośnie…

Jak zatem wybrać imię? Przede wszystkim rozsądnie i ze świadomością, że nie każdy Piotruś zostanie Wielkim Piotrem, nie każda Otylia będzie świetnie pływać i nie każda Magdalena jest niewierna.